Julia i Marek

11.11.2019 o 14:16 | 

„Kłóćcie się, ile chcecie, niech latają talerze, ale nigdy nie kończcie dnia bez zgody.”

Przeczytaj referencje »

Dla Julii i Marka pojechałam z Poznania aż do Iławy aby wspierać ich w wyjątkowym dniu ślubu i wesela. Chciałam dla nich zadbać o każdy najmniejszy szczegół tak, aby nie musieli się o nic martwić i po prostu mogli cieszyć tym pięknym czasem. Oboje przygotowywali się w domu Panny Młodej, więc od samego rana panował tam wesoły rozgardiasz, a w drzwiach przywitał mnie elegancki z tej okazji kot Julii. Wspaniała, ciepła, rodzinna atmosfera pełna pozytywnych emocji. Od progu można było wyczuć radosne oczekiwanie na popołudniowy ślub oraz usłyszeć pełne żartów i uśmiechu rozmowy. Żadnego stresu, napięcia, a nawet jeśli to tylko w pozytywnym znaczeniu. Po wizytach u fryzjera i makijażystki Julia przyjechała do mieszkania, a ostatnimi szlifami i poprawkami na życzenie zajęła się jej młodsza siostra, która okazała się być w tym specjalistką! A first look? Niby zwyczajny, w domu, jednak reakcja Pana Młodego mówi sama za siebie!

Na szczęście nie ziściła się żadna z obaw dotyczących październikowej pogody. Od samego rana na niebie nie było żadnej chmury, świeciło słońce, a ciepłe płaszcze zostały schowane w samochodach właściwie tylko na wszelki wypadek. Ślub odbył się w rodzinnej parafii, kilkaset metrów od domu Julii. Na wejściu do Kościoła siostra i świadek Julii przygotowali dla Młodych niespodziankę, dekorując pięknie początek nawy głównej. Bardzo poruszające, osobiste kazanie księdza, który dobrze znał narzeczonych, psalm śpiewany przez siostrę Julii i piękna oprawa muzyczna całej mszy sprawiły, że było to niezwykle wzruszające i duchowe doświadczenie nie tylko Pary Młodej, ale też wszystkich gości, w szczególności głęboko wierzącej rodziny bardzo związanej z Kościołem. Niezwykłym prezentem przekazanym przez księdza na koniec mszy był specjalnie napisany dla Julii i Marka list z błogosławieństwem od samego Papieża, który z Watykanu przywiózł w ramach niespodzianki i prezentu przyjaciel rodziny. Niesamowite prawda?

Już jako Małżeństwo Julia i Marek udali się na wesele do przepięknego miejsca, oddalonego 25 km od Iławy kompleksu pałacowego Mortęgi w Lubawie. Miejsce zachwyciło wszystkich od samego początku – mały staw, zieleń, jesienne kolory liści na wszechobecnych drzewach i… sala weselna. Piękna posadzka, kryształowy żyrandol, cudowne dekoracje kwiatowe, dopełnione papeterią przygotowaną w całości przez świadka Julii – od winietek, przez księgę gości i zawieszki do alkoholu, na planie stołów kończąc. Zanim zabawa rozpoczęła się na dobre, a słońce całkowicie zaszło za pięknymi budynkami pałacyku i schowało się za horyzontem, udało nam się wyrwać na krótką sesję fotograficzną.

A wesele? Cóż to była za zabawa! Parkiet właściwie nie pustoszał, wszyscy świetnie się bawili, tańczyli i śpiewali. Romantyczny taniec ze świecami, energiczna belgijka i animacje taneczne prowadzone przez wodzireja – to wszystko sprawiło, że Goście nie chcieli schodzić z parkietu! Nie obyło się też bez kolejnych niespodzianek. Jeden ze świadków, z moją pomocą, zaaranżował małą altankę na pomoście nad jeziorem – pięknie przystrojoną białymi materiałami, zielenią, lampeczkami i zdjęciami Julii i Marka – zarówno tymi z dzieciństwa, lat młodości, a także tych z przepięknej, nadmorskiej sesji narzeczeńskiej. Altanka posłużyła nam później również jak miejsce do zdjęć z zimnymi ogniami. Żeby jednak zasłużyć na niespodziankę Młodzi musieli wyciąć malutkimi nożyczkami do paznokci ogromne serce narysowane na prześcieradle. Wspólnymi siłami uporali się z tym jednak raz dwa i w nagrodę mogli podziwiać udekorowaną altankę, której światełka pięknie mieniły się w ciemnej tafli wody.

Każda chwila w czasie wesela tylko utwierdzała mnie w przekonaniu, że Julia i Marek są wspaniałą parą, że dookoła siebie mają mnóstwo ciepłych i życzliwych ludzi, a ich wspólne życie na nowej drodze pełne będzie miłości i szczęścia !
Wszystkiego dobrego Kochani!

fot. Aleksandra Siwierska https://www.facebook.com/fotosiwierska/

Referencje

Jak najbardziej polecam pomocne ręce Oli podczas wesela :) wszystko było rozplanowane w czasie i nie musieliśmy się martwić o kwestie organizacyjne związane np. z godzinami poszczególnych części imprezy. Sytuacja awaryjna, która nam się trafiła (rozdarte prezenty rodziców podczas transportu), też na szczęście została opanowana. ;) Warto mieć kogoś, kto w ten konkretny dzień nas odciąży z "myślenia o wszystkim".

~ Julia ~

Z czystym sumieniem mogę polecić Simple Love! Ola jest Profesjonalistką w każdym calu! Szkoda że nie ma oceny 5 z plusem... Jeśli miałbym wybierać jeszcze wybrałbym Olę !
Spokojna głowa o wszystko wokół weselnego zamieszania to Simple Love ;)

~ Marek ~